Zatańczyć naprawdę
„Georgia zaczęła najpóźniej, miała 21 lat. Nic nie wskazywało, że flamenco wywróci jej życie do góry nogami. – Interesowało mnie raczej malarstwo, grafika. Ale chciałam coś zrobić z ciałem i poszłam do akademii tańca w dzielnicy – wzrusza ramionami. – Zawsze myślałam, że aby naprawdę tańczyć, trzeba zacząć w wieku trzech lat. Zapisałam się na zajęcia i nagle odkryłam, że we flamenco jest inaczej. Zobaczyłam różne kobiety: grube i chude, starsze i młodsze” (fragment wywiadu „Flamenco ma się we krwi”, Zwierciadło).
To fragment wywiadu z tancerką flamenco, który znalazłam gdzieś w internecie. Flamenco można się uczyć i cieszyć nim w każdym wieku. Jeśli tylko ma się chęć na poznawanie i uczenia się. To jest jedna z tych rzeczy we flamenco, które mnie wzruszają. Zapewne, osoba zaczynająca naukę w wieku 40 lat, nie ma za bardzo szans na bycie profesjonalnym tancerzem, ale jeśli zostawi tego typu ambicje to może się okazać, że doświadczy najczystszej przyjemności z tańca. Pewnie wiele z nas, bez względu na to czy mamy coś wspólnego z tańcem, czy nie mogłoby powiedzieć coś stylu: „Zawsze myślałam, że aby naprawdę tańczyć, trzeba zacząć w wieku trzech lat”, tylko wstawić tam inne dane, „zawsze chciałam zrobić coś…., ale myślałam, że już jest za późno albo zawsze chciałam zacząć coś…, ale myślałam, że nie jestem wystarczająco jakaś….”. I te słowa „naprawdę tańczyć”, co to znaczy „naprawdę tańczyć”? Czy naprawdę tańczyć to znaczy, w przypadku flamenco, tańczyć jak gitano z Sevilli. To słowo „naprawdę” może być jedną z barier, z powodu których nie zaczynasz robić czegoś, co pragniesz spróbować robić. Wiem, że nie będę tańczyć jak ktoś kto zaczął przygodę z flamenco w wieku 3 czy 10 lat czy jak ktoś, kto urodził się w Andaluzji-kto jest rdzennym gitano. Wiem to na 100% – tak zdecydowanie nie będę tańczyć! Nad tym pragnieniem warto zapłakać i je dojrzale pożegnać ( ten moment jest ważny, to pragnienie należy w pewnym momencie naprawdę pożegnać, a nie ciągle nad nim płakać), ale czy to znaczy, że nie „zatańczę naprawdę”? Kto w ogóle o tym decyduje? Myślę, że wielu rzeczy nie podejmujemy, bo zakładamy, że nie zrobimy tego jak ktoś albo nie zrobimy tego tak super, czy nie zrobimy tego „naprawdę”, czy wystarczająco dobrze. A może warto zaryzykować i jednak spróbować „zatańczyć naprawdę” – czyli moją prawdą-zatańczyć, takie… „flamenco autenitco”. Jasne to niekoniecznie może się nadawać na sceniczny występ w Carnegie Hall albo chociaż w Nospr:) (tu mi się przypomina historia Florence Foster Jenkins, ale nie idę w tę dygresję bo obawiam się, że stamtąd już nie znajdę drogi powrotu do tematu :)) – tu może warto mieć pokorę i przywołać rozsądek, ale mimo wszystko może warto zatańczyć….zatańczyć naprawdę”. Jasne, nie ze wszystkim w życiu tak się da, z pewnością są aktywności, których nie da się zacząć w późnym wieku. Jednak są też takie, z którymi tak się da, a my nie próbujemy, rezygnujemy przed startem, sami w naszym myśleniu, stawiamy sobie nieprzekraczalne bariery.
Flamenco było językiem zwykłych ludzi, tańczone przed wszystkim na podwórkach i rodzinnych fiestach , tańczyć mógł każdy bez względu na wiek i zasoby w ciele. Każdy, kto chciał coś wyrazić albo po prostu skomunikować się z otoczeniem, kto chciał się bawić lub kto chciał się smucić – i to było maksymalnie autentyczne i niewiele miało wspólnego z majestatem sceny. Flamenco tańczyło się naprawdę. Cokolwiek robicie – tańczcie naprawdę!
Plemienne pieśni
Zobacz również
Z podwórka na sceny
9 stycznia 2024
Noc Muzeów w Katowicach
9 września 2022